Towarzystwo na wycieczkach - Reszel moje miasto

Idź do spisu treści

Menu główne:

Towarzystwo na wycieczkach

Zycie codzienne...
 
Wyjeżdżamy za granicę, by poznać Egipt i Indie, kąpiemy się w Adriatyku, na nartach zjeżdżamy w Alpach a często nie znamy swojej okolicy. A przecież, w naszym regionie znajduje się tak wiele ciekawych miejsc, tak często nam nieznanych.
Towarzystwo Miłośników Reszla i Okolic rozpoczynając w styczniu ubiegłego roku swoją działalność postanowiło wyjść naprzeciw oczekiwaniom i zorganizowało wycieczki po najbliższej okolicy do miejsc tylko teoretycznie nam znanych. Wiemy przecież, gdzie leżą np. Święta Lipka, Pilec i Bezławki... Czy potrafimy jednak coś więcej na ich temat powiedzieć? Czy znamy ich ciekawe zakątki? Wycieczki oparte są na bardzo prostych zasadach; dojeżdżamy na miejsce na własną rękę, zwiedzamy bezpłatnie, ale jeśli na zakończenie organizowany jest jakiś posiłek, każdy płaci za siebie. Zaproszenia kierujemy nie tylko do członków i sympatyków stowarzyszenia ale także do wszystkich zainteresowanych poznawaniem naszego regionu.
 
Na pierwszą naszą wycieczkę po okolicy zaprosiliśmy, 22 marca ubiegłego roku, do Świętej Lipki, słynnej, nie tylko w Polsce, z Sanktuarium Maryjnego i wsi z niezwykle ciekawą historią. Miejsce oddalone od Reszla tylko o 6 km. Znane i nieznane. Okazało się, że jest wśród nas wielu, którzy nigdy nie zwiedzali bazyliki z przewodnikiem i o jej przeszłości niewiele wiedzą. Po kościele oprowadziła nas przewodniczka, znawczyni i pasjonatka przeszłości tego miejsca, p. Elżbieta Marko. Pokazała nam także fragment starej drogi pielgrzymkowej z Reszla do Świętej Lipki, na której znajdują się dwie ostatnie kapliczki różańcowe i dwie zabytkowe kolumny. Jest tam też krzyż z przestrzeloną, (prawdopodobnie po II wojnie św. przez sowietów), figurą Chrystusa. Tę drogę przecina linia „starej” granicy między dominium warmińskim i ziemiami zakonu krzyżackiego. 
Można więc stanąć jedną nogą na dzisiejszych Mazurach a drugą na Warmii. Co jeszcze? W pobliżu, niemalże na linii granicy, stały jeszcze parę lat temu dwa kamienie milowe wyznaczające odległość do dawnego Bartenstein (dzisiejsze Bartoszyce). Kamienie nazywane często granicznymi ze względu na swoje bardzo bliskie sąsiedztwo z linią graniczną. Prawdopodobnie, jeszcze w tym roku, wrócą na swoje miejsce i znowu staną się atrakcją historyczną a więc i turystyczną naszej okolicy.


Kolejna wycieczka odbyła się 6 kwietnia. Spotkaliśmy się w Bezławkach. Jest to niewielka, mazurska wieś leżąca między Świętą Lipką a Wilkowem, zaledwie 10 km od Reszla i 14 od Kętrzyna. Na wzgórzu, z którego widok zapiera dech w piersiach, znajduje się kościół, który pierwotnie był murowanym zamkiem obronnym wzniesionym około 1377r. Najsłynniejszym jego mieszkańcem był książę Świdrygiełło rezydujący tu w latach 1402-1404. O interesującej przeszłości tego miejsca opowiedziała nasza przewodniczka, znana z wycieczki po Świętej Lipce, p. Elżbieta Marko. Kościół i cmentarz przez parę lat cieszyły się zainteresowaniem archeologów z Uniwersytetu Gdańskiego. Szczegółowe badania pozwoliły na bardzo dogłębne poznanie ich przeszłości. 

Część wyników prac naukowców przedstawiona została w książce pod red. dr. Arkadiusza Koperkiewicza pt. Bezławki – ocalić od zniszczenia. Archeolodzy, po zakończeniu badań kościoła i jego okolicy, nie opuścili jednak tego ciekawego miejsca. Od paru lat prowadzą w Bezławkach wykopaliska na dawnym cmentarzysku nad Dajną, prawdopodobnie w miejscu głównego centrum osadniczego wsi w czasach średniowiecza. Od dwóch lat w badaniach uczestniczą też antropolodzy i studenci z Uniwersytetu Humboldta w Kalifornii. 
Lato to czas prac archeologicznych. Bezławkami zainteresowali się naukowcy z Gdańska a archeolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego – pochówkami kurhanowymi w samławieckim lesie. W przeszłości był to Las Miejski Reszla. Odwiedziliśmy te miejsce 2 sierpnia ubiegłego roku, w chwili, kiedy odkrywany był kolejny kurhan. Kierujący badaniami, p. Marcin Gładki opowiedział nam o przeszłości tego miejsca, o tym jaką rolę spełniały kurhany i jak je budowano. Obejrzeliśmy wnętrze jednego z nich. Kurhan to w pewnym sensie odpowiednik dzisiejszego cmentarza. Przez pewien czas jest otwarty. W środku kamiennego kręgu znajduje się bruk, na którym ustawiane są popielnice. Po pewnym czasie kurhan zostaje zamknięty. W urnach znajdują się, starannie zebrane, pozostałe po spaleniu, szczątki ludzkie. Widzieliśmy też inne, oddalone o kilkaset metrów miejsce z kilkoma kurhanami. Od tej chwili mówimy o tym lesie - „Kurhanowy Las”. W bieżącym roku również prowadzone są tam wykopaliska. I... także się tam wybieramy.
Niezapomniane wrażenia pozostały nam wszystkim z pobytu w Pilcu. Byliśmy tam w październiku. Pięknie położona wieś na trasie ze Świętej Lipki do Mrągowa. Bardzo mile przyjęli nas mieszkańcy. Jeden z nich, p. Robert Połubiński, członek naszego stowarzyszenia, miłośnik historii wsi, w sposób bardzo interesujący opowiedział nam o jej przeszłości. Dowiedzieliśmy się, że początki zamieszkania dzisiejszej wsi sięgają 2 tys. lat. W 1936 r. odkryto tu bowiem cmentarzysko datowane na I-IVw. n.e. W 1326 r. prawdopodobnie znajdowała się tu strażnica, która dała początek obecnej wsi. Wieś dobrze rozwijała się aż do początków XX w. W latach 30-tych była tu poczta, posterunek policji, punkt medyczny i zakłady rzemieślnicze. Większość rdzennych mieszkańców, tak jak na całych Prusach Wschodnich, opuściła swoje domy po zakończeniu II wojny św. Na ich miejsce przybyli nowi, polscy mieszkańcy. W 1957 r. Pilec został zelektryfikowany. Przez prawie 30 lat po zakończeniu wojny działał tu jeszcze młyn. Szkołę podstawową zlikwidowano po blisko 100 latach funkcjonowania. Pilec odwiedziliśmy w piękną, jesienną pogodę. Cudowny koloryt drzew i ciepło październikowego słońca sprzyjały spacerowi i wprawiały wszystkich w świetny nastrój. Po obejrzeniu wnętrza pustego, nie działającego dziś młyna, przespacerowaliśmy się na jeden z dwóch cmentarzy ewangelickich, na których zatrzymaliśmy się na chwilę przy paru, czytelnych jeszcze nagrobkach przedwojennych mieszkańców Pilca . Tylko jeden grób, młynarza Rudolfa Steinbecka jest odnowiony i zadbany. Wszystkich zachwyciło też piękne położenie Pilca. Widok na jezioro Dejnowa rozciągające się aż od Świętej Lipki jest przepiękny.
Kolejna nasza wyprawa odbyła się 1 sierpnia b.r. do pałacu w Łężanach. Ten majątek znajduje się dziś pod zarządem Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego i... niestety, nie jest dostępny na co dzień turystom. Tym bardziej wdzięczni jesteśmy jego gospodarzowi, panu Tomaszowi Derdoniowi za bezpłatne oprowadzenie po reprezentacyjnych salach pałacu i przekazanie nam ciekawej historii tego miejsca i jego pierwszych właścicieli. Wokół głównego budynku – pałacu rozciąga się piękny, rozległy park z ciekawymi nasadzeniami i budynkami gospodarczymi, które w większości, znajdują się w nie najlepszym lub bardzo złym, stanie technicznym. Sam pałac, zbudowany na początku wieku dla rodziny von Fischer, robi jednak ogromne wrażenie. Niewiele zostało z pierwotnego wyposażenia (skutek działań wojennych) , jednak same pomieszczenia zatrzymują dech w piersiach. Imponująca jest, umiejscowiona od frontu, sala balowa z otwartą na pierwszym piętrze, galerią od strony klatki schodowej. Wysoki sufit i ogromne okna z widokiem na park. Wyobraźnia od razu przywołuje obraz elegancko ubranych par sunących po parkiecie w rytm walca. Uroczy jest także graniczący z salą balową salon muzyczny, z podestem na fortepian. Na ścianie graniczącej z salą balową mieści się bardzo dobrze zachowany kominek z ozdobnych, ciemnozielonych kafli, w centrum którego znajduje się kafel przedstawiający scenę mitologiczną. Trudno było nam opuścić ulubioną salę „starszej” pani Fischer, całą w bieli i złocie, ciepło oświetloną słońcem docierającym tu z kilku okien. Zachwyciły nas też piękne schody na pierwsze piętro z misterną balustradą ukrywającą gdzieniegdzie, nie wiadomo z jakiego powodu, tajemnicze twarze. Czy przedstawiają one właścicieli tego pięknego domu, nie wiadomo. Poznaliśmy także różne ciekawostki o mieszkańcach, o ciekawym rozplanowaniu poszczególnych pomieszczeń i mądrych, sprawdzających się do dziś, zastosowanych w budynku rozwiązaniach technicznych.
 
Zapraszamy wszystkich do udziału w różnych przedsięwzięciach naszego stowarzyszenia, wycieczkach i spotkaniach z ciekawymi ludźmi. To wyjątkowe okazje do tego, by poszerzać wiedzę o regionie, o tym wyjątkowym miejscu, w jakim przyszło nam żyć. 
Jolanta Grzyb 
 
 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego