Tajemnica... - Reszel moje miasto

Idź do spisu treści

Menu główne:

Tajemnica...

 
Co się stało, z ukrytymi w styczniu 1945 roku, 
dokumentami z reszelskiego ratusza i drogocennościami z kościoła parafialnego? 
 

Fragment listu z 22 marca 1945 roku skierowanego do Petera Buicka:


„.... Któregoś dnia, w styczniu 1945 roku spotkałem burmistrza Masuhra, który szedł z naszym archiprezbiterem dr Preuschoffem. Burmistrz zagadnął mnie: „Panie Buik, dobrze, że pana spotykamy, chcielibyśmy, żeby wziął pan udział w tajnej akcji.” Oczywiście zawahałem się. Tajna akcja, to nie może oznaczać nic dobrego. Nie mogłem jednak odmówić samemu archiprezbiterowi. Burmistrz mówił dalej: „Pod kościołem znajduje się duże pomieszczenie, które odkryto przed kilkoma laty, gdy planowano założyć ogrzewanie. Niewielu mieszkańców miasta wie o tym. Te miejsce świetnie nadaje się na skrytkę. Nie wiemy, co nas czeka. Dlatego zdecydowaliśmy się ukryć dokumenty, leki i najcenniejsze skarby kościoła. W naszej grupie są panowie: Wolf, Krekel i Peto. Z nami jest także doktor Niedenzu."

W sali posiedzeń ratusza wszystko było przygotowane. Panowie Wolf i Krekel dali mi znać, kiedy nadszedł właściwy czas. Dostałem za zadanie nadzór nad akcją. Późnym wieczorem, kiedy nie spodziewano się nikogo w kościele, na sankach przewieźliśmy skrzynie. Spotkane po drodze zaciekawione osoby pytały, co robimy. Uspokajałem, że tylko przenosimy miejskie archiwum. W kościele, przy ołtarzu Matki Boskiej, pod kierunkiem głównego budowniczego miejskiego, otwarto wejście w podłodze. Kilka ławek było odsuniętych a drewniana podłoga, zdjęta. Znieśliśmy skrzynie. Pan Albert Jablonski, gospodarz archiprezbitera, dołożył złote i srebrne naczynia kościelne. Gdy wszystko bezpiecznie złożyliśmy, starannie zabezpieczyliśmy otwór. Żaden szczegół nie zdradzał miejsca ukrycia. Wszystko wyglądało jak wcześniej.

Resztę nocy przespałem bardzo niespokojnie. Podczas akcji w kościele, miałem wrażenie, że widziałem jednego z ministrantów w zakrystii. Nie byłem jednak tego pewien. Nie wspomniałem jednak o tym nikomu. Możliwe, że stałem się ofiarą własnych omamów.

29 stycznia, w poniedziałek rano, słychać było strzały dochodzące od strony Świętej Lipki. Za namową bliskich, w obawie o swoje życie,  z ciężkim sercem opuściłem miasto...”

Twój ojciec.....



Nieznany jest los złożonych w kościele przedmiotów. Być może zostały zabrane przez sowietów, tak jak wiele innych, wartościowych rzeczy. A może nadal znajdują się pod podłogą kościoła? A może... ? Kto wie? 
 
Na zdjęciach przedmioty z reszelskiego kościoła sfotografowane pod koniec lat 30-tych XX wieku. 
Zbiory fotograficzne dawnego Urzędu Konserwatora Zabytków w Królewcu. 
 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego