Lipiec 2014 - wykopaliska na cmentarzysku w Bezławkach - Reszel moje miasto

Idź do spisu treści

Menu główne:

Lipiec 2014 - wykopaliska na cmentarzysku w Bezławkach

Okolice Reszla
 


Bezławki już od dość dawna cieszą się zainteresowaniem archeologów z Uniwersytetu Gdańskiego. Przez kilka ostatnich lat prowadzono tam interdyscyplinarne badania zamku.  Zebrane wyniki opublikowano w pracy  pt. „Bezławki ocalić od zniszczenia” pod redakcją dr Arkadiusza Koperkiewicza.


Tegoroczny projekt pt. „Medieval Forensic Anthropology”, czyli w wolnym tłumaczeniu antropologia kryminalna średniowiecza, dotyczył badań cmentarzyska. Prace realizowano w ramach letniej szkoły archeologii i antropologii fizycznej prowadzonej przez Instytut Archeologii UG z Gdańska i Fundację Slavia z Lednogóry. Koordynatorem projektu  był dr Marek Polcyn, a kierownikiem badań dr Arkadiusz Koperkiewicz. W pracach udział brali naukowcy z USA, 3 doktorantów i 21 studentów z Humboldt State University w Kalifornii. Badania wizytowała szefowa grupy antropologów prof. Mery Glenn. Na miejscu badania antropologiczne wykonywała dr Marrisa Ramsier, która prowadziła jednocześnie wykłady antropologii fizycznej. Zespół polskich archeologów liczył 5 osób. Dzięki pracy amerykańskich antropologów na bieżąco opracowywano materiał kostny. Każdego dnia jedna grupa pracowała w terenie preparując szkielety, zaś druga przygotowywała w laboratorium pomiary i dokumentację.

Badania cmentarzyska w Bezławkach to konsekwencja poszukiwań pierwszego, drewnianego  kościoła w tej miejscowości. Wykop założono w miejscu, gdzie spodziewano się znaleźć jego ślady. W średniowieczu istniała tu typowa wieś krzyżacka zamieszkana głównie przez ludność pruską. Kościół tradycyjnie mógł wyznaczać centrum tego zasiedlenia. Kiedy spłonął (był to najpewniej obiekt drewniany) funkcję świątyni nadano niewielkiemu zameczkowi na wzgórzu, dawnej rezydencji księcia Świdrygiełły. W otoczeniu nowego kościoła ludzie urządzili kolejny cmentarz o starym z czasem całkowicie zapominając.

Gdyby zamek nie przejął funkcji kościoła, prawdopodobnie na miejscu drewnianego wybudowano by solidny, murowany, tak jak to było w wielu okolicznych miejscowościach. I... być może ten przetrwałby do dziś. Na przykościelnym cmentarzu przez następne wieki nawarstwiałyby się  kolejne pochówki. Tym samym nie byłoby możliwe prowadzenie badań archeologicznych i antropologicznych  na materiale z początków kolonizacji tych terenów w  XIV w. Taka sytuacja występuje przy większości obecnych kościołów, w pobliżu których cmentarze nadal funkcjonują. Tam najstarsze pochówki po prostu nie istnieją. W Bezławkach było jednak inaczej.


Chociaż nie odnaleziono reliktów kościoła, najlepszym dowodem na jego istnienie przed wielu wiekami jest samo cmentarzysko. Złożeni tu ludzie to pierwsi na tym terenie chrześcijanie, których należało pochować w poświęconej ziemi. W średniowieczu cmentarz najczęściej powstawał wokół kościoła. Wyznacznikiem miejsca, w którym mógł stać niegdyś kościół, byłaby pusta przestrzeń w cmentarzu. Jeśli kościół został spalony, mogły nie zachować się żadne po nim ślady. Spalenizna gdzieś się ulotniła, kamień z podwalin mógł być rozebrany i wykorzystany do innych budowli.
W takim przypadku nieprzydatne są na ogół badania geofizyczne pozwalające teoretycznie lokalizować różne obiekty podziemne W przypadku wykopanej ziemi, zasypanej tym samym piaskiem anomalie są minimalne, a przez to nieczytelne.

W czasie tegorocznych badań kontynuowano pracę na cmentarzysku. W grobach pochowana jest prawdopodobnie lokalna ludność pruska. Kluczowe byłoby rozwikłanie tej kwestii dysponując odpowiednią baza porównawczą. Odkrywano na ogół niewiele przedmiotów z wyposażenia zmarłych. Jeden z grobów kobiecych zawierał dużą tarczowatą fibulę, nóż z kościaną rękojeścią oraz brązowy pierścionek. Najczęściej były to jednak proste zapięcia do odzieży, żelazne sprzączki do pasa, także monety. Te ostatnie, zwane brakteatami, wykonane były z cieniutkiej srebrnej blachy. Z tego powodu są wypukłe, a stempel bity jest tylko na jednej stronie.  Monety, na które trafiono w jamach grobowych (prawdopodobnie celowo włożone na ofiarę), dość precyzyjnie pozwalają na datowanie konkretnego pochówku. W tym sezonie znaleziono m. in. kwartnik krzyżacki Winricha von Kniprode bity w Toruniu w latach 1364-1379 oraz kolejne egzemplarze brakteatów. Monety pochodziły głównie z Prus, chociaż znany jest wyjątek monety szwedzkiej z wyobrażeniem królewskiej głowy.


Przedmioty materialne to jednak nie wszystko. Równie istotne są informacje dotyczące najstarszych rytuałów pogrzebowych świeżo nawróconej ludności. Charakterystyczne było krzyżowanie rąk zmarłych, dołożenie drobnej monety lub niewielkiego fragmentu glinianego naczynia być może na znak kruchości życia i szybkiego przemijania.
Interesujący sposób ułożenia rąk z pewnością  nie był przypadkiem. Być może starano się w ten sposób komunikować jakieś symboliczne przesłania, a czasem wręcz manifestować pokutę lub pokorę.
Wszystkie ciała na cmentarzysku, mimo pewnych przemieszczeń, ułożone były głowami na
wschód. Jest to typowy chrześcijański obrzęd, zakładający że zmarły w dniach ostatecznych zwrócony będzie głową na wschód, czyli tam skąd spodziewa się Zmartwychwstania. W murowanych kościołach katolickich ołtarz lokowany był zwykle na wschodniej stronie.


Kości w grobach są na ogół dość dobrze zachowane. Natrafiano na ślady drewnianych konstrukcji, trumien (?), gwoździ.... Przypomina to nieco współczesne pochówki. W poprzednim sezonie badań naukowcy znaleźli dużą jamę grobową z pochówkami kilku osób. Przypuszczalnie przyczyną ich śmierci było jakieś tragiczne wydarzenie. Jamy grobowe leżą na różnych głębokościach.  Przeważają pochówki kobiet i dzieci, być może dlatego, że na ogół one były pierwszymi ofiarami głodu. Przeciętna średnia wieku to dwadzieścia parę – trzydzieści parę lat.

Badania antropologiczne wydobytych kości prowadzili na miejscu  amerykańscy antropolodzy.  Identyfikowali przede wszystkim wiek i płeć pochowanych osób, a także zwracali uwagę na ślady przebytych urazów, chorób oraz możliwe przyczyny zgonu. Potwierdzono wcześniejsze już ustalenie, że była to populacja nieustannie narażona na presję środowiskową. Innymi słowy byli to ludzie bardzo ciężko pracujący, żyjący w surowych warunkach środowiskowych i utrzymujących mało urozmaiconą dietę, Większość charakteryzował bardzo duży stopień starcia zębów.

Analizie antropologicznej poddany był m.in. szkielet kobiety dużo starszej od pozostałych osób. Miała około 40-50 lat, co w tamtych czasach oznaczało wiek dość sędziwy. Była dość wysokiej, jak na owe czasy, budowy ciała (153cm).  Określono także przyczynę śmierci 10-15 letniego chłopca. Zmiany na powierzchni czaszki wskazały na śmierć w ogromnych męczarniach z powodu zapalenia opon mózgowych.

fot. Jolanta Grzyb, Jarosław Żyła

Cały zespół ludzi pracujący na wykopaliskach w Bezławkach korzystał z gościnności Szkoły Podstawowej w Wilkowie. O świetne, domowe posiłki troszczyli się Państwo Kaczorowscy, właściciele Karczmy Berta w Świętej Lipce, a transport zapewniał niezawodny przewoźnik z Kętrzyna, pan Krzysztof Ożga.

W artykule wykorzystano informacje od dr Arkadiusza Koperkiewicza. Autorka serdecznie dziękuje Panu Doktorowi i Ekipie Badaczy za umożliwienie obserwowania ich pracy, za życzliwość,  cierpliwość i wyrozumiałość dla jej ciekawości.


Jolanta Grzyb, AK

 
 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego