Cmentarz ewangelicki - Reszel moje miasto

Idź do spisu treści

Menu główne:

Cmentarz ewangelicki

Mówi się, że miarą człowieczeństwa jest szacunek jaki okazujemy zmarłym. Troszczymy się o miejsca spoczynku naszych bliskich. Pamiętamy o rocznicach ich śmierci, narodzin. Zapalamy znicze, zanosimy kwiaty...

Na skutek przemian dziejowych po zakończeniu II wojny światowej większość grobów znajdujących się na terenie dawnych Prus Wschodnich straciła swoich "opiekunów". Cmentarze zaczęły ulegać stopniowej degradacji. Od pewnego czasu restaurowane są miejsca pochówków ludzi, którzy stracili życie w wyniku działań wojennych I wojny światowej. Nadal jednak mocno zaniedbane są lokalne cmentarze ewangelickie. Często pozostawione same sobie, umierają śmiercią "naturalną", ograbiane z metalowych elementów, wartościowego kamienia, przeszukiwane z nadzieją na znalezienie drogocenności... Na niektórych zachowały się jeszcze  pierowotne inskrypcje dające świadectwo życia sprzed ponad dwustu lat. 

W Reszlu, przy ulicy 1 Maja znajduje się dawny cmentarz ewangelicki, zaniedbany tak jak wiele mu podobnych. Mieszkańcy mówią o nim: "niemiecki" albo "stary"...
           Gmina ewangelicka w Reszlu zaczęła powstawać w 1772 r., kiedy Warmię włączono do państwa pruskiego. Nieco później utworzono cmentarz, który początkowo zajmował niewielki obszar. Rozrastająca się parafia ewangelicka zaczęła z czasem odczuwać potrzebę jego powiększenia. Wymuszono więc na właścicielu terenu, którym był skarbnik miejski Erst Lunitz przekazanie na ten cel części terenu majątku Hohenthal. Od tej chwili cmentarz tworzył kwadrat o bokach 100 na 100m. W tej wielkości pozostał do końca 1945r.

     


 Pierwotnie ogrodzenie stanowił płot z desek. Wejście było trzyczęściowe o szerokości ok. 6 metrów. Brama główna oflankowana dwoma mocnym belkami połączonymi wysokim półkolistym przęsłem, na którym znajdował się wykonany z mosiądzu napis, cytat z Biblii: „Bądź wierny aż do śmierci, a dam Ci koronę żywota”. Tuż przed wybuchem I wojny światowej silna wichura zniszczyła bramę i połamała część rosnących tu, ogromnych kasztanowców.

        W latach 20-stych, z inicjatywy proboszcza Teicke, kamieniarz Stachs z Leśniewa wykonał nową, kamienną bramę z czworobocznych granitowych bloków o wysokości ok. 1,5m.
     
Obie fotografie pochodzą z ok. 1928r. 


       Parę lat później zbudowano dom żałobny służący także jako kostnica. Początkowo planowano postawienie go w środkowej części cmentarza, ale sprzeciwili się temu niektórzy członkowie gminy, którzy nie chcieli ekshumacji i przeniesienia w inne miejsce grobów swoich bliskich. Ostatecznie dom stanął po lewej stronie.

      Zadbane groby ze swoimi nagrobkami w kształcie krzyża albo leżącej czy stojącej płyty z marmuru i porcelany nadawały cmentarzowi nowoczesny wygląd. Znajdowało się tu jeszcze kilka niszczejących grobów z dawniejszych lat, o które nikt już się nie troszczył. Znajdujące się na żelaznych krzyżach inskrypcje i daty przypominały o ludziach mieszkających w Reszlu przed ponad 100 laty. Były tu także dwa rodzinne grobowce, które z daleka rzucały się w oczy odwiedzającym. Otaczały je wysokie na ok. 4 metry spiżowe czworościenne kolumny z nadbudówką w kształcie 30-centymetrowej wysokości czary. Jeden z tych grobowców rodzinnych należał do rodziny Helbig lub Helbing. Kupiec Wilhelm Helbig był jednym z najzamożniejszych mieszkańców miasta. Na początku posiadał tylko jedną włókę ziemi. Był jednak na tyle przedsiębiorczy, że po swojej śmierci zostawił żonie Matyldzie znaczną posiadłość ziemską,z której później powstał majątek Schwarzenberg w pobliżu granicy miasta. Inny grobowiec rodzinny leżał na prawo od głównego wejścia na lekko podwyższonym terenie. Tuż obok znajdowała się studnia, której obie klapy spoczywały na ziemi i najczęściej były zamknięte. 

         Przy końcu głównego wejścia znajdował się pochówek z wysokim krzyżem, miejsce spoczynku pierwszego cywila zabitego na początku I wojny światowej. Był to kierowca ciężarówki, Friedrich Schäfer. Okoliczności jego śmieci są następujące: po wybuchu I wojny światowej pojawiła się pogłoska, że przebrani Francuzi przewożą samochodami przez Niemcy złoto do Rosji. 10 sierpnia 1914r. ktoś zauważył podejrzane auto na szosie prowadzącej do Legin. Schäfer, będący kierowcą właściciela fabryki Rudolfa Festa, podjął pościg. Doszło jednak do tragicznej w skutkach pomyłki. W okolicy Łężan, stojący na czatach z bronią w ręku, właściciel ziemski omyłkowo strzelił do nadjeżdżającego samochodu Schäfera, śmiertelnie go raniąc. Niedoszły bohater, mimo prób ratowania jego życia, zmarł w szpitalu. W pogrzebie brało udział wielu mieszkańców Reszla.
         Zmarłych do miejsca ostatniego spoczynku na ogół odprowadzał wielki orszak żałobny. Był tym większy, im bardziej znaczącą postacią był zmarły. Szczególnie wzruszająca była ceremonia pogrzebowa starych żołnierzy, uczestników wojny 1870/1871. Działające w Reszlu Stowarzyszenie Weteranów Wojennych oddawało zmarłym ostatnią przysługę w sposób bardzo uroczysty. Wystawiana była flaga i oddział z bronią przed kaplicą. Na zakończenie ceremonii śpiewano pieśń o dobrych towarzyszach a nad grobem rozbrzmiewały trzy pożegnalne salwy honorowe.

       Pogrzeby, oprócz członków rodziny i znajomych zmarłego, gromadziły również wielu ciekawskich. Proboszcz Teicke, aby zapewnić godne ramy uroczystości, nakazał grabarzowi Mindtowi (wcześniej Goetzowi) zatrzymywanie osób niepożądanych przed wejściem na cmentarz.
Szacunek zmarłym oddawany był bez względu na wyznanie. Kiedy ulicami miasta sunął orszak pogrzebowy, wszyscy przystawali a mężczyźni zdejmowali nakrycia głowy, milcząco manifestując swoje współczucie.

        Uroczystościom żałobnym nad grobem często towarzyszyły śpiewy miejskich zespołów. Śpiewali mężczyźni z miejskiego zespołu „Liedertafel” albo członkowie ewangelickiego chóru kościelnego lub też chóru ze szkoły ewangelickiej (nazwanej później Hindenburgschule). Wszyscy czuli się zaszczyceni możliwością śpiewania w tak podniosłej i wzruszającej chwili jaką było ostatnie pożegnanie ze zmarłym.

Na podstawie tekstu z Rößeler Heimatbote - Jolanta Grzyb 

Po II wojnie światowej cmentarz ulegał coraz większej degradacji. Niewielu pozostało tu Niemców wyznania ewangelickiego, którzy mogliby odpowiednio zatroszczyć się o miejsca pochówków swoich współwyznawców. Nowi mieszkańcy Reszla stopniowo go okradali i niszczyli, demontując metalowe ogrodzenia grobów i krzyże. Nie ma już śladu po kaplicy, z której cegły po wyburzeniu, wysłano jako budulec do Warszawy. Resztki kamiennych obwarowań grobów oplecione są dziś dzikimi kwiatami i chwastami. Zaledwie w paru miejscach zachowały się czytelne jeszcze napisy upamiętniające niemieckich mieszkańców miasta.
 
 
Cmentarz ewangelicki - lata 80-te XX wieku. 
Fotografie udostępnione przez p. Dyczkowskiego
 
 
 
Cmentarz ewangelicki - 31 października 2015r
fot. Jolanta Grzyb 
 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego