2016.07.30 Noc Duchów - Reszel moje miasto

Idź do spisu treści

Menu główne:

2016.07.30 Noc Duchów

Zycie codzienne...
 
Pomysł, jak to zwykle bywa, pojawił się przypadkiem. Dwie, nieco szalone dziewczyny, Alicja z zespołu „Odjazdowe Imprezy” i niżej podpisana, najpierw stworzyły koncepcję niezwykle udanej imprezy pod nazwą Warmińska Biesiada Letnia, by potem „idąc jakby za ciosem” zająć się organizacją niespotykanej gdzie indziej imprezy, „Nocy Duchów”.  
 
 
 

Był pomysł, znaleźli się ludzie chętni do pracy (i to nie tylko z Towarzystwa Miłośników Reszla i Okolic), problemem były finanse. Warmińska Biesiada Letnia sfinansowana była ze środków finansowych gminy Reszel. Na zabawę z duchami nie mieliśmy zaś ani złotówki. Potrzebowaliśmy min.2000zł na organizację głównej części imprezy i parę tysięcy na pokaz świetlny 3D, który miał być wyjątkową, nocną atrakcją. Nasz piękny zamek byłby idealnym tłem dla świetlnych animatorów. Wyobrażaliśmy sobie grad świetlnych ale bardzo realistycznych kul wypadających z otworów strzelniczych zamkowej baszty, sypiące się cegły i „odbudowę” zamku w zmienionej formie… Niestety, nie udało nam się zebrać pieniędzy na ten, tzw. „mapping”, ale za to uzbieraliśmy prawie pełną kwotę pozwalającą na zabawę z duchami.


Dziękujemy: panu Stefanowi Kołakowskiemu, prezesowi Zarządu Spółki REMA SA w Reszlu, pani Joannie Myszkowskiej, współwłaścicielce firmy Młynomag w Młynie Grodzkim, panu Romanowi Luchowskiemu, właścicielowi reszelskiej firmy ROMIX, państwu Katarzynie i Tomaszowi Jabłońskim, właścicielom Apteki Pod Orłem i Przychodni Twój Partner w Reszlu, pani Ewie Nalesińskiej, właścicielce sklepu rybnego, panu Danielowi Wiśniewskiemu, właścicielowi punktu Kebab Daniello w Reszlu, panu Michałowi Kamińskiemu z kętrzyńskiej firmy Wyrób Opakowań z Tektury oraz osobom prywatnym: pani Beacie Subocz, panu Markowi Janiszewskiemu, panu Robertowi Połubińskiemu i pewnej życzliwej pani, która prosiła o zachowanie anonimowości.

Jeżeli spotkacie te Panie i tych Panów, podziękujcie, to też dzięki Nim tak świetnie się bawiliśmy.

Dziękujemy także panu Bartłomiejowi Marschallowi za pozwolenie zorganizowania części zabawy w obrębie murów zamkowych oraz panu Tomaszowi Sołtysiukowi, właścicielowi Kafejki przy kościele za umożliwienie skorzystania z kawiarnianego tarasu na potrzeby zabawy. Dziękujemy nie biorącym udziału w zabawie mieszkańcom Reszla za wyrozumiałość i cierpliwość dla nocnych hałasów. Niespodziewane spotkania z duchami często wywoływały gwałtowne reakcje; piski, wrzaski...


Prowadzenie zabawy spoczęło w rękach Alicji Tomaszewskiej i jej ekipy z zespołu „Odjazdowe Imprezy”. Jak zwykle, spisali się znakomicie. Dziękujemy.
Wesołą niespodzianką imprezy był diabeł, w którego postać wcielił się pewien reszelanin. Zrobił to z własnej inicjatywy, ot tak, po prostu, żeby sprawić innym radość. Dziękujemy.

I na koniec, parę słów o reszelskich wiedźmuchach, które po raz drugi tego lata pokazały się ze swojej najlepszej strony. Byłyście cudowne, wesołe, szalone, promieniujące dobrą, wiedźmuchowską energią. W imieniu tych wszystkich, których obdarowałyście szczęściem, trzepiąc miotłami po pupie, dziękuję.


Noc z soboty na niedzielę nie minęła w Reszlu spokojnie. Przez ponad 2 godziny, „nocną ciszę” przerywały piski i wrzaski przestraszonych przechodniów. Słychać było tupot uciekających stóp. Duchom towarzyszyły pomniejsze duszki, czyli „strasznie” poprzebierane dzieci.
 
O północy grupa odważnych panów wezwała ducha-Reszlucha a wtedy z okna zamkowej baszty spłynęła w dół biała postać. Ignorując zamarły z wrażenia tłum reszelan i gości, biała dama spokojnie przeszła pod zamkiem, by niespodziewanie, z ogromnym hukiem, ponownie wrócić w zaświaty. Na koniec obejrzeliśmy rewelacyjny pokaz ognistych umiejętności Diablików z Pożarek przygotowany przez panią Henię Żygotę.

Gratulujemy wszystkim uczestnikom zabawy. Oby szczęście nie opuściło Was przez cały rok! 
A w roku następnym … może duchy wrócą?
                                                                              Zobaczymy...

 
 
 
 
 
 
 
fot.Jarosław Żyła
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego