2013.03.05 Bielik, pani Wiesia i Straż Miejska - Reszel moje miasto

Idź do spisu treści

Menu główne:

2013.03.05 Bielik, pani Wiesia i Straż Miejska

Zycie codzienne...
 
 
 

Była środa 5 marca. Pani Wiesia Pradziadowicz ze swym nieodłącznym towarzyszem, wesołym jamniczkiem Korkiem, wybrała się na spacer po polach za miejskim parkiem. Wspaniała, wiosenna już pogoda zachęcała do wędrówek po okolicy.

W pobliżu niewielkiego wąwozu w okolicy Robaw pani Wiesia i Korek natknęli się na wstrząsającą scenę. W pozostawionych przez kłusownika wnykach miotał się duży, piękny ptak. Miał zaciśnięte na nodze metalowe szczęki, szarpał się przerażony niewolą i bólem. Pani Wiesia próbowała go uwolnić. Nieszczęsny zwierzak zaatakował, raniąc jej dłoń. Sama na polu, bez narzędzi, nie mogła mu pomóc. Nie potrafiła też zostawić go tam na pastwę innych zwierząt lub okrutnego kłusownika. I wtedy przyszła jej do głowy autorka tego tekstu. Może znajdzie jakieś rozwiązanie?

Jeden telefon i wspaniali, nie obojętni ludzie ruszyli z pomocą. Komendant Straży Miejskiej, Dariusz Alberski, bez chwili wahania, odpowiedział: „Zaraz się tym zajmiemy“. I tak było. Pan Dariusz razem z drugim strażnikiem miejskim, panem Andrzejem Jankowiakiem i panem Danielem Lewińskim pojechali szukać biednego ptaka. Wbrew pozorom nie było łatwo go znaleźć. Ponad godzinę chodzili po polu. Wreszcie  zobaczyli ptaka, dość już  zmęczonego próbami uwolnienia się. Nie był zbyt nerwowy i agresywny. A może czuł, że ludzie chcą mu pomóc. Niestety, noga zwierzęcia była mocno uszkodzona. Trzeba było ją natychmiast amputować. Zabieg, już w mieście, w lecznicy, wykonał jeden z naszych reszelskich weterynarzy.

Okazało się, że uratowany ptak jest ORŁEM BIELIKIEM, symbolem naszego kraju.  Dzięki łańcuszkowi dobrych ludzi, ich wrażliwości i właściwej reakcji, przeżył. Jego domem będzie teraz Ośrodek Dzikich Ptaków w Bukwałdzie prowadzony przez Fundację Albatros.

To wspaniałe, że wszystko potoczyło się dobrze. Zadziałały nie tylko procedury ale przede wszystkim nie zawiedli ludzie.
W imieniu swoim, pani Wiesi i tych, którym los zwierząt nie jest obcy, serdecznie dziękuję wszystkim, którzy pozwolili, żeby ten wyjątkowy ptak cieszył się życiem.


Jolanta Grzyb

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Taki rodzaj wnyków zacisnął się na nodze ptaka.

 
 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego