2012.05.17 Decydujmy razem po raz kolejny... - Reszel moje miasto

Idź do spisu treści

Menu główne:

2012.05.17 Decydujmy razem po raz kolejny...

Zycie codzienne...

„Decydujmy razem“ po raz kolejny...


Czwarte już spotkanie w ramach projektu „Decydujmy razem“ odbyło się 17 maja w Miejskim Ośrodku Kultury w Reszlu. Uczestniczyło w nim prawie dwudziestu mieszkańców miasta i okolic.

Zamieszczony tekst, z powodu poruszanej ciekawej i różnorodnej tematyki,  zawiera tylko streszczenia poszczególnych wypowiedzi, interesujących z punktu widzenia autorki tekstu, ale bez jej komentarzy.

Spotkanie rozpoczął Mirosław Bogdanowicz, który pełni w tym programie rolę animatora społecznego. Przypomniał, że głównym jego celem jest znalezienie tzw. „produktu lokalnego“, czyli czegoś, co wyróżnia miasto i gminę Reszel od innych, podobnych miejsc.

Jako pierwszy głos zabrał sołtys Legin, Marian Plizga, który omówił walory krajobrazowe okolic Legin i zwrócił uwagę na problemy, jakie ma wieś. Podkreślił  konieczność zadbania o miejsce nad jeziorem Legińskim, które mogłoby być przeznaczone na ogólnodostępną plażę.

Krzysztof Margol, prezes Fundacji „Nida“, zwrócił uwagę, że zadaniem zebranych jest poszukanie pomysłu na wykorzystanie naszych zasobów po to, by stworzyć lokalny produkt, który będzie „żył“ przez cały rok, produkt, który bezwzględnie będzie kojarzył się tylko z Reszlem.

Jan Nowicki, prezes reszelskiego Motoklubu, uważa, że takim wyróżnikiem naszego miasta są zawody motocrossowe organizowane w Reszlu od ponad 50 lat. Uczestniczą w nich zawodnicy z całego kraju. Tor motocrossowy mieszczący się za naszym parkiem jest jednym z trzech najładniejszych, naturalnych torów w Polsce. Zawody „ściągają“ do miasta bardzo dużą liczbę osób, zawodników i kibiców tego sportu.

Jan Koniuszek, reszelski radny, zaproponował, żeby zastanowić się nad sposobami dodatkowego wykorzystania toru motocrossowego, tak, by to miejsce tętniło życiem przez okrągły rok. Uważa, że zimą mógłby być tam np. tor saneczkowy.

Bogusław Krystianiak, sołtys Plenowa, poruszył problem braku odpowiednich informacji dla turystów. Jego zdaniem, bardzo istotne jest, by gość, pojawiający się na naszym terenie,   otrzymywał odpowiednią porcję informacji za pośrednictwem różnych map, tablic i folderów.

Zdaniem Danuty Konopnickiej,  reszelskiej radnej, walory, które posiada miasto i okolice okazały się za mało atrakcyjne, by przyciągnąć do nas większą ilość turystów. Uważa, że powinniśmy zastanowić się nad takim pomysłem, nawet bardzo „zwariowanym“, który „zmusi“ do przyjazdu do nas więcej ludzi. A kiedy już turyści zobaczą nasze miasto i okolice, z pewnością będą do nas powracali. Pomysły mogą być różne ale takie, których nie ma gdzie indziej... Mogą wykorzystywać nasze  historyczne i krajobrazowe walory (np. „urozmaicona“ atrakcjami wycieczka śladem historycznej granicy) lub nie (np. amatorskie przeglądy sztuk magicznych).

Artur Galicki, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Reszlu powrócił do tematu wykorzystania toru motocrossowego zarówno w sezonie letnim jak i zimowym. Zaproponował spojrzenie na park i tor jak na kompleks sportowo-rekreacyjny. Zwrócił uwagę na możliwości jakie mógłby dać znajdujący się w parku amfiteatr. Zaproponował, by w naszym, unikatowym parku zorganizować park linowy i pole namiotowe. Jego zdaniem stworzenie w parku warunków do modnej obecnie zabawy w survival („szkoła przetrwania“) z pewnością przyciągnęłoby do nas dużą ilość młodych ludzi, którzy mogliby również korzystać z warunków terenowych okolic miasta jeżdżąc rowerem, pływając kajakiem, uprawiając wędrówki piesze...Wieczorne koncerty w amfiteatrze byłyby zaś rozrywką również dla innych turystów i mieszkańców miasta.  Uważa, że sąsiadujące z nami Mrągowo, w dużym stopniu oparło swój rozkwit właśnie na budowie amfiteatru i organizacji tam różnych imprez przyciągających turystów.

Danuta Konopnicka na tę propozycję odpowiedziała uwagą, że realizacja tego pomysłu w obecnej chwili przekracza finansowe możliwości naszej gminy.

Pan Artur Galicki uważa jednak, że najważniejsze jest stworzenie odpowiednich mechanizmów, które zachęciłyby prywatne osoby lub firmy do inwestowania. Wiele osób, widząc szansę na stworzenie miejsca pracy dla siebie i innych, skorzystałoby z tych możliwości. I w ten sposób to sami ludzie, wpływaliby na rozwój miasta.

Jolanta Grzyb, autorka niniejszego tekstu, wyraziła swój sprzeciw co do pomysłu sprowadzania do miasta turystów „za wszelką cenę“ i każdymi metodami. Uważa, że należy wykorzystać ogromny potencjał historyczny i przyrodniczo-krajobrazowy jaki posiada Reszel i okolice. Uważa, że Reszel ma wiele wyróżniających go elementów. Należy tylko „wydobyć“ je na zewnątrz. Jednym z takich „wyróżników“ jest z pewnością możliwość organizowania wycieczek po historycznej granicy sprzed kilkuset lat.

Stefan Naumiuk, właściciel reszelskiej restauracji „Pod kasztanem“ poparł pomysły pani Danuty Konopnickiej zmierzające do przyciągania do miasta dużej liczby turystów wykorzystując nawet „zwariowane“ pomysły. Uważa, że w niedostatecznym stopniu „wykorzystano“ niezamierzoną reklamę naszej miejscowości, jaką zrobiła pani minister Radziszewska opowiadając się przeciwko inscenizacji spalenia Barbary Zdunk na stosie. Jego zdaniem Reszel ma szansę na rozwój tylko w oparciu o turystykę. Brakuje jednak właściwej, nowoczesnej reklamy miasta. Zauważa jedynie pewien rodzaj antyreklamy wynikający ze stwierdzeń mieszkańców typu: „tu nie ma gdzie spać“, „tu nie ma gdzie zjeść“... co, jego zdaniem, jest nieprawdą. Posiadamy odpowiednią bazę noclegową i żywieniową. Są pensjonaty, hotele, gospodarstwa agroturystyczne, restauracje i bary... Zwrócił uwagę na trudności przyjezdnych w poruszaniu się po mieście samochodem. Jest zbyt dużo zakazów utrudniających lub  nawet uniemożliwiających swobodne przemieszczanie się. Uważał także, że trzeba zadbać o to, czym mógłby Reszel się szczycić. Za przykład podał jedyny w swoim rodzaju park, który jest obecnie bardzo zaniedbany.

Jarosław Pieniak, wice-burmistrz miasta, zwrócił uwagę na reklamę miasta, która wypływa z faktu przynależności do sieci Cittaslow. Ta sieć stale się rozwija, coraz więcej miast stara się o przynależność do niej. Miasta informują się nawzajem o ciekawych miejscach i imprezach... pracują nad wzajemną reklamą... Uważa także, że zdecydowanym wyróżnikiem Reszla jest postać Barbary Zdunk i i w oparciu o historię z nią związaną warto byłoby organizować różne imprezy, przyciągające do nas turystów.

Eugeniusz Badziński, właściciel gospodarstwa agroturystycznego w Leginach chciałby, by udostępnić zainteresowanym informację, które tereny są własnością gminy, a które są  prywatne. Jest to konieczne, by zaplanować ewentualne działania.

Janusz Koniuszek uważa, że można pogodzić różnego rodzaju imprezy i te, które wykorzystają zupełnie nietypowe pomysły (np. proponowane przez p. Danutę Konopnicką) i te, ściśle powiązane z historycznym charakterem miasta (proponowane przez p. Jolantę Grzyb). Do Reszla może przyjechać zarówno turysta, który będzie chciał się zabawić np. na prezentacji sztuczek magiczych jak i ten, którego zainteresuje historia tych ziem i w czasie pieszej wycieczki będzie mógł poznać miejsca, przez które przebiegała historyczna granica. Ważne jest także, by na zaproponowanych turystom atrakcjach można było zarobić.

Jolanta Grzyb stwierdziła, nawiązując do głównego celu spotkania, że jej zdaniem istnieją trzy zasadnicze wyróżniki miasta, które już są  produktem lokalnym lub mogą nim się stać. Są to: granica historyczna przebiegająca między dawnymi ziemiami dominium warmińskiego a ziemiami zakonnym, historia związana z postacią podejrzanej o podpalenie miasta, Barbary Zdunk oraz naturalny tor motocrossowy. Jej zdaniem, np. wycieczki śladem granicy możliwe są do organizowania w każdej porze roku a zimą mogą być nawet szczególnie atrakcyjne.

Krzysztof Margol stwierdził, że sama historia miasta, zabytki i piękne okolice nie wystarczą, żeby do Reszla ściągnąć turystów. Konieczne jest stworzenie „produktu“, który może, ale nie musi być oparty na naszych historycznych i przyrodniczych walorach. Podał przykłady róznych działań „ z własnego podwórka“ i ze świata (wioska garncarska w Kamionce, wioska Robin Hooda...). Ważny jest pomysł i oferta skierowana do różnego rodzaju turystów. Oferta, która uwzględni zarówno ich zainteresowania, jak i zasobność portfela, wiek czy rodzaj grupy (turysta indywidualny, rodzina czy grupa wycieczkowa)... Turysta, przyjeżdżając w nasze okolice musi wcześniej wiedzieć, co będzie mógł tu robić, gdzie i co zjeść... Czego innego oczekuje osoba dorosła, czego innego dziecko, nie każdy lubi imprezy rozrywkowe i nie każdy lubi wysiłek fizyczny... Oferta powinna więc uwzględniać różne upodobania...
Zadaniem uczestników projektu jest znalezienie „magnesu“, który ściągnie do nas turystów, czyli pieniądze, które wpłyną na poprawienie życia mieszkańców miasta. Zarobią wtedy na tym nie tylko pojedyńczy ludzie, ale zarobi też gmina, która będzie mogła finansować inne, niedochodowe inwestycje w mieście i okolicznych wsiach.

Jan Nowicki wyraził zwątpienie, czy znajdą się chętni ludzie, by zaangażować się w takie działania.

Danuta Konopnicka była zdania, że osoby uczestniczące bezpośrednio w tworzeniu projektu „Decydujmy razem“ są trzonem tego działania i że każdy z pewnością namówi innych do uczestnictwa w konkretnych już działaniach.

Krzysztof Margol zaproponował podział zebranych na cztery zespoły, których zadaniem miało być znalezienie „wabika“ (lokalnego produktu) na turystów i zaplanowanie im pobytu w Reszlu i okolicy na cały weekend.

Oto niektóre z pomysłów:
przegląd rękodzieła i twórczości ludowej
wieczorny piknik rodzinny na plaży w Leginach
spływ kajakowy Jeziorem Legińskim
wycieczka rowerowa wokół jezior w okolicy Legin z przystankami przy pomnikach przyrody i innych atrakcjach przyrodniczych
rodzinne wypiekanie chleba
pobyt na wyspie, na której znajdowała się kiedyś stara osada
zwiedzanie okolicznych zabytków
kiermasz potraw regionalnych
przegląd mody historycznej
wycieczki rowerowe trasą pielgrzymkową z Reszla do Świętej Lipki
„reszelskie noce czarodziejskie“ - pokaz sztuk magicznych
wybory współczesnej Barbary Zdunk
obrzęd sobótkowy; szukanie „kwiatu paproci“
zabawa w strojach średniowiecznych przy muzyce z tego okresu
„sądy“ nad kobietami nierządnymi („zgodnie“ z prawem średniowiecznym)
wycieczka po historycznej granicy...

Następne spotkanie pod koniec czerwca.


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego